poniedziałek, 11 lutego 2008

jak ty wyglądasz?! w ogólnym zarysie





















[29.07, gunung bromo, indonezja, ciężka praca od 6 rano]


dni bez myśli przewodniej rozmywają się, przelewają bez wyraźnej granicy dnia i nocy. piszę magisterkę, lecz totalna nieefektywnosć tego procesu pozostawia potężną frustrację na koniec dnia. wyenergetyzować się więc trzeba, noc całą spisać na zapomnienie. poniedziałki i wtorki bębny, środy i czwartki ragga-jungle, piątki imprezy poniekąd tradycyjne i totalne. soboty i niedziele bieleją tym bardziej mgłą za oknem i na spojówkach.

ale na horyzoncie widać błyski i słychać szczęk żelaza!
otworzyłem kalendarz, wprowadzam sobie plan, rutynę, która podniesie człowieka przed 11 rano, która zmusi do zachłyśnięcia się każdą minutą. żeby wyrwać się z błędnego kola, w którym im więcej czasu, tym go mniej...

Brak komentarzy: