środa, 20 lutego 2008

8766*24*60*60

jakże wdzięczny jestem za tą liczbę.

piątek, 15 lutego 2008

na autopilocie





























[31.12, genewa, ciiisza]

Existence.
Well, what does it matter?
I exist on the best terms I can.
The past is now part of my future.
The present is well out of hand.
Get it.

poniedziałek, 11 lutego 2008

jak ty wyglądasz?! w ogólnym zarysie





















[29.07, gunung bromo, indonezja, ciężka praca od 6 rano]


dni bez myśli przewodniej rozmywają się, przelewają bez wyraźnej granicy dnia i nocy. piszę magisterkę, lecz totalna nieefektywnosć tego procesu pozostawia potężną frustrację na koniec dnia. wyenergetyzować się więc trzeba, noc całą spisać na zapomnienie. poniedziałki i wtorki bębny, środy i czwartki ragga-jungle, piątki imprezy poniekąd tradycyjne i totalne. soboty i niedziele bieleją tym bardziej mgłą za oknem i na spojówkach.

ale na horyzoncie widać błyski i słychać szczęk żelaza!
otworzyłem kalendarz, wprowadzam sobie plan, rutynę, która podniesie człowieka przed 11 rano, która zmusi do zachłyśnięcia się każdą minutą. żeby wyrwać się z błędnego kola, w którym im więcej czasu, tym go mniej...

czwartek, 7 lutego 2008

front atmosferyczny




















[19.10, connemara, eire, nad nami]


Wargi zbyt zziębnięte
Żeby paplać -
Wiatr jesienny

wargi nieobecne, a słownik się skończył. zdarł się cały na podpałkę ostatnich dni. cumulonicośtam wyczerpały wszystkie literki do układania. poczekamy aż przeminą, rozjaśnią i dadzą powód do przebudzenia.

a tymczasem w imieniu wypowiada basho:

Nawet w moim mieście
Śpię teraz
Jak podróżny.





.

poniedziałek, 4 lutego 2008

warszawski jet lag






















[11.07, angkor wat, 18 sekund przed wschodem słońca]


..when the night becomes the day and the borders blur to create ephemeral continuum...
..gdy noc staje się dniem i granice rozmywają się, tworząc efemeryczne continuum...

niedziela, 3 lutego 2008

nigdy organista tak pięknie nie zagra

dobry wieczór proszę Państwa, cieszę się, że Państwo przyszli, nazywamy się Świetliki i taki mamy pomysł na dzisiejszy wieczór, że zagramy Państwu całą naszą dyskografię po kolei.



Śnieg spadnie i zakryje wszystko.
Na razie widać jednak miasto
- czarną kość rozjaśnioną niekiedy światłami
maleńkich samochodów, usiadłem wysoko
i patrzę. Wieczór. Już zamknięte
wszystkie wesołe miasteczka.

[...]

a ślad zębów pozostał najgłębiej.

sobota, 2 lutego 2008

re: lokacje





















[2.02, warszawa, kumple z 3ciej fazy d. tremens ;->]

nowe cztery ściany od dwóch dni. ascetyczne, ale dokładnie takie, jak chcę. awansowane o 8 pięter w górę, ponad ulice, ponad blokowiska.

ściana muzyki. jak dodatkowy zmysł... nienamacalny...
ściana światła. daje pokarm oczom, daje rytm codzienny, daje energię
ściana życia. wszystko, czym tętnię aktualnie w jednym kącie
ściana ba-
-mbusów, apoteozy trzech poprzednich ścian. roślin doskonałych.
-nksy'ego, niezgody na kruszenie trzech poprzednich ścian. ruchu oporu i nawoływania.

aż rezonuję z tą przestrzenią.